Wizyty:
Dzisiaj: 68Wszystkich: 297226

Miastowi zamykają gospodarstwa rolne - warsztaty pracy rolników?

Aktualności » Miastowi zamykają gospodarstwa rolne - warsztaty pracy rolników?

„Sąd Najwyższy oddalił skargę kasacyjną Szymona Kluki. Precedensowy wyrok to bat na rolników? 

Sąd Najwyższy oddalił skargę kasacyjną, jaką wniósł do wyroku łódzkich sądów Szymon Kluka - właściciel małej chlewni w Grodzisku pod Łodzią. Sąsiedzi pozwali go wcześniej o odszkodowania za przykre zapachy i hałasy z jego gospodarstwa, a sądy przyznały rację powodom. W obliczu decyzji Sądu Najwyższego, precedensowy wyrok wobec rolnika spod Łodzi może uruchomić tsunami pozwów, które zniszczy produkcję zwierzęcą w Polsce.”

Mam nadzieję, że to nie jest jeszcze ostateczna możliwość prawna załatwienia tej sprawy zgodnie ze zdrowym rozsądkiem. Ja rozumiem, że jeśli rolnik organizuje swój warsztat pracy w pobliżu istniejącego osiedla mieszkaniowego i to nie ważne czy w mieście czy na wsi, to musi się liczyć z tym, że mieszkańcy nie będący rolnikami będą stawiać określone warunki, wymogi co do hałasu, zapachów, ruchu ciągników i maszyn itp. Jest to jak najbardziej zrozumiałe. Natomiast jest chyba logiczne, że jeśli mieszkańcy miast lub mieszkańcy wsi nie będący rolnikami kupują lub otrzymują w ramach rodzinnych decyzji działki budowlane na terenach wsi prowadzących gospodarstwa rolne to muszą się liczyć z tym, że produkcja żywności ma swoje prawa i od wieków tak wygląda. Zapachy z obiektów produkcji zwierzęcej muszą być. Ciągniki, kombajny, młocarnie, opryskiwacze oraz inne maszyny i urządzenia do produkcji rolniczej muszą pracować w czasie – porze doby kiedy wymaga tego technologia produkcji, a nie wtedy kiedy mieszkańcom osiedla powstałego na wsi się wydaje. Zbiór niektórych płodów musi być wykonany wcześnie rano, czasem i w nocy. Zabiegi ochronne na agrofagi, ze względu na bezpieczeństwo środowiska, właśnie wieczorem lub wcześnie rano, a najlepiej w nocy jeśli pozwalają na to warunki meteorologiczne. Nie mogę zrozumieć, że można rolnikowi zabronić pracy w gospodarstwie w dni wolne od pracy, w nocy, czy wcześnie rano bo osiedle mieszkaniowe chce spać. Powodować to może, że czekanie na wykonanie określonej pracy od piątku do poniedziałku niweczy całoroczny wysiłek rolnika i jego nakłady w produkcję rolną. Podobno były Minister Rolnictwa pracował nad ustawą regulującą te kwestie, to warto by nowo powołany Rząd zajął się tym problemem z należną determinacją i wreszcie coś znaczącego dla rolników i wsi dokonał, przeprowadzając właściwą ustawę przez parlament i podpis Prezydenta. Przecież wieś to w przeszłości zawsze byli wyborcy rządzącego Polskiego Stronnictwa Ludowego. Wydaje się, że jest to kwestia kluczowa dla naszego rolnictwa, dla produkcji żywności, której nasze społeczeństwo potrzebuje, zwłaszcza to nie będące rolnikami. Chyba, że Polska zamierza zapewnić bezpieczeństwo żywnościowe Polaków poprzez import żywności.

 

Autor tekstu i zdjęć: Adam Błochowiak